Felicja i jej korzenie

Start / Début Up / Retour Sobaczewscy Krupieńczykowie

 

Jak powiększyć fotografię czy rysunek? Kliknij tutaj

Moja żona, Felicja Dąbkiewicz-Krupieńczyk, urodziła się naprawdę 21-go grudnia 1941-go roku w Postawach, położonych o 120 kilometrów na północny-wschód od Wilna. Podkreśliłem słowo "naprawdę", gdyż w oficjalnych dokumentach jej datą urodzenia jest 1-szy stycznia 1942, a  ona sama dowiedziała się o tym już jako mężatka i matka dzieciom, z odnalezionego w starych papierach pamiątkowego albumu jej mamy.

Był to czas wielkiego wojennego zamieszania. Rodzice jej, Aleksandra Sobaczewska i Edmund Krupieńczyk poznali się 20-go sierpnia 1940-go roku we wsi Hoduciszki (koło Postaw) i tam wzięli ślub cywilny 31-go grudnia 1940-go roku. Ślub kościelny odbył się następnego dnia, 1-go stycznia 1941-go roku w kościele w Postawach (zobacz mapę obok). W niecały rok później urodziła się im córeczka, którą nazwali Felicja Stefania. Dziewczynkę zaczęto nazywać zdrobniale Felusia lub Felunia.

W czerwcu 1941-go roku Niemcy zaatakowali znienacka Związek Radziecki, łamiąc podpisany w roku 1939-tym przez Ribentropa i Mołotowa pakt o nie agresji. Wkrótce na polską do 1939-go roku, a obecnie radziecką Litwę i Białoruś weszli Niemcy hitlerowskie i rozpoczęli swoje okrutne panowanie.

Pod koniec kwietnia 1942, Aleksandra i Edmund z małą Felunią wyjechali z Postaw do Wilejki (zobacz mapę powyżej), gdzie Edmund znalazł jakąś pracę. !7-go maja, pięciomiesięczna Felunia powiedziała pierwszy  raz słowo "mama", co rozczulona Aleksandra zanotowała w pamiątkowym albumie, do którego, od 1939-go roku, wpisywali się członkowie jej rodziny i znajomi.

Kiedy Felunia (Felusia) skończyła dziewięć miesięcy, 19-go września 1942-go roku, zginął jej ojciec Edmund, rozstrzelany przez Niemców wraz z grupą powstańców potajemnie przewożących broń i amunicję dla organizującej się w okolicznych lasach polskiej partyzantki. Wszyscy zabici zostali pochowani prawdopodobnie w jakiejś wspólnej mogile i ich rodziny nigdy nie dowiedziały się gdzie. Zresztą, aby uniknąć represji, członkowie rodzin zabitych partyzantów musieli szybko zniknąć ze znanych Niemcom miejsc ich zamieszkania, które zostały zdewastowane, a wszystkie ich ruchomości spalone.

Po wyzwoleniu Białorusi przez Armię Czerwoną, na początku roku 1945-tego, władze radzieckie przystąpiły do przesiedlania polskich rodzin nie chcących przyjąć obywatelstwa radzieckiego na Zachodnie Ziemie Odzyskane Polski i Aleksandra ze swoimi rodzicami: Emilią i Kazimierzem, siostrą Zofią, oraz malutką córeczką Felunią (Felusią) otrzymali zezwolenie na opuszczenie Postaw i przybyli do Gryfina pod Szczecinem 5-go sierpnia 1945-go roku. Druga siostra Aleksandry, Helena, z mężem Tomaszem i synem Waldemarem, postanowili zostać w Postawach i przyjęli obywatelstwo Związku Radzieckiego.

W Gryfinie, Felunia, lub Felusia (którą nazywano teraz Lunia, aby ją rozróżnić od jej nierozłącznej koleżanki: Heluni lub Helusi, a w końcu Lusi) zaczęła chodzić do szkoły, a jej mama ukończyła mistrzowskie kursy krawieckie i jako krawcowa i wykładowca technik krawieckich zarabiała na utrzymanie swoje, swoich rodziców i swojej córki. W roku 1950-tym, po długich wahaniach, przyjęła oświadczyny Stefana Pawełoszka i wyszła po raz drugi za mąż, chcąc przede wszystkim zapewnić jedynaczce lepsze życie i pełniejszą rodzinę.

Niestety, wkrótce Aleksandra zaczęła chorować na bliżej niesprecyzowaną chorobę żołądka i przewodu pokarmowego i po kilku latach cierpień i częstych pobytów w szpitalu zmarła w lipcu 1957-go roku. Lunia została sama mając zaledwie 15 lat.

Nie będąc mile widziana w domu ojczyma, w którym po śmierci Aleksandry zaczęły rządzić jego matka i siostra, Lunia przeniosła się do swojej cioci Zosi, która od 1948-go roku była żoną Januarego Dąbkiewicza i matką małego Henia i z którymi mieszkali również dziadkowie Luni: Emilia i Kazimierz Sobaczewscy. Ukochany dziadek Kazimierz zmarł parę miesięcy po mamie, a babcia Emilia w roku 1958-mym, w rok po dziadku. Lunia została oficjalnie adoptowana przez wujostwa Dąbkiewiczów, ale zastrzegła sobie w sądzie zachowanie nazwiska swego biologicznego ojca i oficjalnie nosi dwa panieńskie nazwiska: Dąbkiewicz-Krupieńczyk.

Po śmierci mamy Lunia musiała przerwać naukę (po VIII-mej klasie) i zarobić na swoje utrzymanie. Zaczęła uczyć się fryzjerstwa i pracować w zakładzie Józefa Podleśnego w Gryfinie. Po skończeniu terminu i zdaniu egzaminów w Zakładzie Doskonalenia Rzemiosła w Poznaniu, zaczęła pracować jako wykwalifikowany fryzjer w Spółdzielni Pracy Fryzjerów Fala w Gryfinie, i zaczęto nazywać ją Lucyna!

Poznałem moją przyszłą żonę, jako Lucynę, na początku roku 1961-go, na wieczorku tanecznym, na którym znalazłem się zupełnie przypadkowo, wszedłszy do mijanej restauracji, aby się ogrzać, napić piwa i ... zastanowić się gdzie spędzę nadchodzącą noc ... Ale to już zupełnie inna historia!

Podróże geodety    Początek strony    Powrót na gałąź Zygmunta

horizontal rule

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aleksandra i Edmund: Fotografia ślubna, zrobiona prawdopodobnie w dniu ich ślubu kościelnego w Postawach, 1-go stycznia 1941-go roku.

Powrót

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aleksandra i Felunia: Fotografia zrobiona w Gryfinie na początku roku 1949-go. 

Powrót

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aleksandra, Stefan i Lunia: Fotografia zrobiona prawdopodobnie w roku 1950-tym.

Powrót

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Zofia i January: Fotografia zrobiona w sierpniu 1948-go roku, roku ich ślubu.  

Powrót

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lunia i Henio: Lunia strzyże swego kuzyna-brata w zakładzie fryzjerskim Spółdzielni Pracy Fala w Gryfinie, w 1960-tym roku. 

Powrót

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Instrukcja

Aby powiększyć jakąkolwiek fotografię czy rysunek, kliknij wewnątrz obrazu. Aby wrócić do tego samego miejsca na stronie, kliknij przycisk Wstecz lub Back znajdujący się w lewym górnym rogu ekranu (browsera).

Powrót