Gałąź Stanisława

Start / Début Up / Retour Sprawa wuja Fela

 

Jak powiększyć fotografię czy rysunek? Kliknij tutaj

Ten fragment drzewa genealogicznego Szaniawskich umieszczam na osobnej stronie ze względu na przejrzystość oraz na fakt. że posiadam fotografie większości krewnych tej gałęzi. Dokładniejsze informacje na temat każdej generacji i jej członków znajdują się pod odpowiadającymi odnośnikami.

Moi dziadkowie

 

 

 

 

 
 

Stanisław Sabin Szaniawski

 1856 - 1939

 

 

Wanda Zawrocka

1871 - 1940

 

 

Ich dzieci

 

           
 

Józef

1895 -1915

 

Feliks

1896 - 1918

 

Wacław

1899 - 1953

 

Stanisław

? - ?

 

Anna

? - ?

 

 

Maria

1913 - 1991

 
 

Moi rodzice

 

 

 

 

 
 

 

Maria Szaniawska

 1913 - 1991

 

 

 

Edmund Serdakowski

1912 - 1994

 

 

Podróże geodety    Początek strony

horizontal rule

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Moi dziadkowie Szaniawscy: Według rodzinnej legendy, dziadkowie poznali się w kościele parafialnym w Barze na Podolu. Młoda dwudziesto dwu letnia kobieta, Wanda Zawrocka, przyjechała z odległego Grójca do krewnych na Podole i udała się z nimi w niedzielę do kościoła. W zarezerwowanej dla rodziny Szaniawskich ławie, siedział, już 37-mio letni stary kawaler, Stanisław Sabin Szaniawski. W czasie mszy jego wzrok powędrował ku, oświetlonej promieniami słońca padającymi przez kościelny witraż, rozmodlonej postaci Wandy ... i już nie mógł się od niej oderwać. Pobrali się w tymże kościele, w roku 1894-tym. Powrót

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Józef Szymon Szaniawski: Najstarszy syn Stanisława i Wandy urodził się w Mytkach, położonych niedaleko Baru, 24-go marca 1895-tego roku i został ochrzczony w kościele barskim 9-go kwietnia tegoż samego roku. Zginął w czasie Pierwszej Wojny Światowej, w lipcu 1915-go roku, jako oficer carskiej armii Wielkiej Rosji. Powrót

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Feliks Stanisław Szaniawski: Drugi z kolei syn Stanisława i Wandy, urodził się 20-go listopada 1996-go roku również w Mytkach i został ochrzczony w kaplicy Wołkowinieckiej parafii Barskiej 30-go grudnia tegoż samego roku. Feliks został również oficerem (rotmistrzem) w Armii carskiej Wielkiej Rosji i zginął rozstrzelany przez swoich, 30-go marca 1918-go roku. Tą wielką tragedię rodziny Stanisława i Wandy Szaniawskich opisałem na stronie Sprawa wuja Fela.    Powrót

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wacław Antoni Szaniawski: Urodził się w Mytkach koło Baru dnia 22-go sierpnia (kalendarza juliańskiego) 1899-go roku i został ochrzczony 26-go września tegoż roku w kościele w Międzybożu. W 1928-mym roku Wacław ożenił się z Jadwigą Matulewicz, z którą miał czwórkę dzieci. Wacław zmarł na gruźlicę w 1953-cim roku, w sanatorium w Prabutach. Jadwiga zmarła w roku 1882-gim. Powrót

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Stanisław i Anna Szaniawscy: Tych dwoje dzieci urodziło się prawdopodobnie między rokiem 1900-nym i 1912-tym. Dotąd nie wiele wiem na ich temat. Z luźnych opowiadań mojej mamy Marii i tego co opowiadała mojej siostrzenicy Agacie Zaranek (córce mojej siostry Ewy), moi dziadkowie Stanisław i Wanda mieli w sumie sześcioro dzieci. Ponoć ich syn Stanisław zmarł jako małe dziecko zakrztusiwszy się kawałkiem zielonej gruszki, którą mu niańka dała do zabawy. Anna, zmarła podobno jako nastolatka. Poza Wacławem, z którym łączyły Marię do jego śmierci bardzo bliskie stosunki, moja mama nie znała swojego rodzeństwa. Trochę pamiętała brata Fela, który zginął gdy nie miała jeszcze pięciu lat. Powrót

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Maria Anna Szaniawska: Moja mama urodziła się jako ostatnie dziecko starzejących się już rodziców. Kiedy przyszła na świat, babcia Wanda miała już 42 lata, a dziadek Stanisław 57. Mama nie pamięta ojca inaczej jak starca z długą siwą brodą. Po Wielkiej Rewolucji rosyjskiej w roku 1917-tym, dziadkowie przemieszczali się często i cierpieli stały niedostatek, musząc stale się ukrywać przed prześladującą byłych właścicieli ziemskich komunistyczną NKVD (początkowa nazwa KGB).

Kiedy mama miała 10 lat, w listopadzie 1923-go roku, dziadkowie wrócili do niepodległej już Polski, przekraczając nielegalnie granicę. Nie mając gdzie się podziać, schronili się na plebani w Honiatyczach (lubelskie), gdzie proboszczem był brat babci Wandy, ksiądz Stanisław Zawrocki. Tam mama zaczęła chodzić do szkoły podstawowej. W 1929-tym roku ksiądz Zawrocki został przeniesiony na inną parafię, do Księżomieszy, niedaleko Kraśnika i tam mama kontynuowała nauką, później ucząc się w gimnazjum w Zamościu, gdzie uzyskała świadectwo maturalne.

W latach 1931-1934, Maria uczyła się w seminarium nauczycielskim im. Zofii Wołowskiej w Warszawie i mieszkała w internacie. Po skończeniu seminarium próbowała dostać pracę nauczycielki, pracując tymczasowo jako robotnica w zakładach cukierniczych Fuchs'a, ale bez rezultatu. W roku 1935-tym została zaangażowana jako urzędniczka w Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów i skierowana do pracy w oddziale pocztowym znajdującym się w budynku Banku Polskiego na ulicy Bielańskiej. Na tej samej ulicy wynajęła mieszkanie, w którym mieszkała do poślubienia Edmunda Serdakowskiego w grudniu 1936 i prawie natychmiastowego wyjazdu na Polesie. Opisy dalszych losów Marii można znaleźć na stronie: Krótka historia Rodu.

Powrót na tej stronie    Powrót na stronę Gałąź Zygmunta

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Instrukcja

Aby powiększyć jakąkolwiek fotografię czy rysunek, kliknij wewnątrz obrazu. Aby wrócić do tego samego miejsca na stronie, kliknij przycisk Wstecz lub Back znajdujący się w lewym górnym rogu ekranu (browsera).

Powrót